Psy towarzyszyły nam przez całe dotychczasowe życie. Od zawsze były ważnymi członkami naszych rodzin. Poznaliśmy się dzięki zwierzakom, przez wiele lat prowadziliśmy Azyl dla Bezpańskich Zwierząt „Cichy Kąt” w Tarnowskich Górach, starając się zapewnić naszym podopiecznym jak najlepsze warunki do życia i pracując z nimi tak, aby mogły znaleźć dobre domy. Pomimo, iż nasze wykształcenie nie do końca związane jest ze zwierzętami, to właśnie z nimi postanowiliśmy związać nasze życie i pracę. Psy to nasza prawdziwa pasja. Wiemy, że dobrze wychowany, nie sprawiający problemów czworonóg, to wspaniały przyjaciel na dobre i na złe.
MY:
|
|
Kwalifikacje:
|
|
|
Ania – trener, dogoterapeutka, zoofizjoterapeutka, instruktor agility. Miłośniczka koni, ratownik wodny. Z wykształcenia fizjoterapeutka. Kwalifikacje:
|
NASZE PSY:
|
|
Całus - berneńczyk adoptowany z "Cichego Kąta". Zrównoważony, bardzo spokojny pies przez naszych kursantów nazywany oazą cierpliwości :) Zupełne przeciwieństwo Bandora - ale w końcu przeciwieństwa się przyciągają :D. Kocha wszystkich i wszystko, uwielbia pracować. Świetnie kontaktuje się z innymi psami do perfekcji opanowując umiejętnośc wysyłania sygnałów uspokajających. Wspomaga nas w terapii psów agresywnych ponieważ często łatwiej mu "dotrzeć" do innego czworonoga niż nam, ludziom. Uczestniczy w zajęciach z dogoterapii pomagając dzieciom niepełnosprawnym. Całus przeczy wszelkim stereotypom, które twierdzą, że dorosły psiak niczego już się nie nauczy. Trafił do nas w wieku 3 lat wczesniej będąc psem podwórkowym. Okazało się, że dobra socjalizacja przeprowadzona w hodowli oraz cudowny, berneńczykowy charakter zdecydowanie procentują i nasz pies w mig nauczył się życia w mieście, współpracy z ludźmi i innymi zwierzakami. Jako pies pasterski lubi mieć swoje stado przy sobie, uwielbia subtelnie zaganiać pokazując nam jak silna jest jego chęc i potrzeba pracy. Na pewno spotkacie go Państwo na niejednych naszych zajęciach :)
|
|
|
Gladys – borderka która dołączyła do naszej czeladki w kwietniu 2011 roku. Miała wówczas 5 lat – została adoptowana ze schroniska na Słowacji. Ponad dwa lata spędziła zamknięta w niewielkim kojcu bez możliwości ruchu. Dla każdego psa byłby to dramat, dla border collie to katastrofa. Od pierwszych dni dała nam się poznać jako spokojny, ale kombinujący psiak. Piłeczki, piłeczki, piłeczki.. to jej całe życie. Jeśli uważacie, że czegoś nie da się zrobić Gladys pokaże Wam, że jesteście w błędzie. Wyjść przez lekko uchyloną szybę w samochodzie – żaden problem, wspiąć się po wysokim płocie i po chwili wrócić z powrotem – drobiazg, wcisnąć się w małą szczelinę – czemu nie spróbować. Sprawna jak górska kozica uwielbia wspinać się po skałkach (w przeciwieństwie do Całusa więc zwykle musimy szukać kompromisów :)) a najbardziej przepada za agility. Kiedy tylko widzi tor stoi niedaleko niego i patrząc wymownie mówi „chodź, poskaczemy”.
|
|
|
Bandor – wybuchowa mieszanka boksera z amstaffem. Od niego wszystko się zaczęło. Przed 7 laty, jako dorosły już pies, Bandor trafił do schroniska. Ponieważ jest urodzonym aktorem, wiele osób dało się nabrać na jego słodkie oczka i podjęło próbę jego adopcji. Niestety, nasz psiak trzykrotnie wracał do azylu – okazało się, że niszczy mieszkanie pod nieobecność właścicieli, bywa agresywny, „ustawia sobie” wszystkich domowników. Jego charakterek powalał nawet najbardziej wytrwałych. Po kilku próbach adopcji wiadomo było już, że jeśli nie zostanie zaadoptowany przez wolontariusza, nie weźmie go już nikt i pozostałą część swojego życia Bandor spędzi w schronisku. Wówczas, jeszcze razem z naszymi rodzicami, postanowiliśmy dać mu szansę i zabraliśmy go do domu. Początki były bardzo trudne. Bandor miał silny lęk separacyjny, niszczył wszystko, co znalazło się w zasięgu jego zębów, co w konsekwencji spowodowało konieczność generalnego remontu całego mieszkania, zachowywał się agresywnie w niektórych sytuacjach, bardzo źle reagował na inne psy, przeraźliwie ciągnął na smyczy a spuszczony z niej, niemal zawsze uciekał. I nasz pies i my byliśmy bardzo zestresowani nową sytuacją. Kolejni treserzy odmawiali przyjęcia naszego psa na kurs, obawiając się jego agresji. Postanowiliśmy jednak, że nie poddamy się i spróbujemy pomóc i sobie i psiakowi. Czytaliśmy książki, uczyliśmy się, intensywnie pracowaliśmy. Dzięki Bandorowi na własnym przykładnie przekonaliśmy się, jakie problemy może stwarzać pies. Nauczyliśmy się również z nimi pracować. Z perspektywy czasu możemy powiedzieć, że udało się. Bandor jest szczęśliwym psem a my zadowolonymi właścicielami. Ze względu na złe doświadczenia z przeszłości i bardzo silny charakter, Bandor nigdy nie będzie psem idealnym, ale obecnie nasze wspólne życie jest dla obydwu stron bardzo satysfakcjonujące. |
Szkoła dla psów PSIKUrS powstała, aby pomóc psom i ich właścicielom w nawiązaniu pełnego zaufania oraz niosącego radość i zadowolenie wzajemnego kontaktu. Chcemy, aby posiadanie psa było przyjemnością, a odpowiednie wychowanie i praca z nim stały się prawdziwą pasją.




















.jpg)

